Kategorie
selfpublishing

Najgorzej w małoznanym mieście

W kolejce czekałam 5 minut, po czym innym zrobiłam stanie na pół godziny. Cóż, pani z poczty musiała wklepać dane dziesięciu adresatów. Ufff, całe szczęście, że są paczkomaty! Można od razu załatwić sprawę…

Egzemplarz recenzencki dla prasy. Za nim karton z powieścią, a za nim nie patrzeć 😛

…no chyba, że nie masz taśm klejących, a w osiedlowych sklepach ich brak. To co? Czym przykleić etykiety adresowe? Jechać na miasto? Taaa – 6 złotych w plecy, wycieczka, bo oczywiście co sklep to inna opcja, a jak jeszcze zapomniało się miasta i jest lokdałn, to dopiero szykuje się impreza. Ale nie ma to tamto, łatwiej zamówić przez internety!

No to zamawiam w poniedziałek.
Zgadnijcie, kiedy taśma się pojawiła.
Tak jest, dziś.

I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie to, że powieść chce już iść do czytelnika. Całkiem poważnie: patrzę na te koperty i widzę, jak im się śpieszy w wędrówkę, jak chcą już być przytulone przez odbiorcę. Dlatego najlepiej dla mnie jest od razu wysyłać.

Ufff, dziś się udało i jeszcze czeka mnie wypad na miasto, mam nadzieję, że się wyrobię z zaniesieniem egzemplarza recenzenckiego do Gazety Lubuskiej.

No, już mi lepiej.

Tu kupisz powieść

W odpowiedzi na “Najgorzej w małoznanym mieście”

Od niedawna jest możliwość wprowadzania danych tylko w Internecie, a nadana paczka w Paczkomacie idzie bez etykiety 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *