Kategorie
selfpublishing

[REFLEKSJE] Bez ciebie byłoby mi smutno


Ja tych słów nie wymyśliłam. Usłyszałam je od przyjaciółki, która postawiła sprawę jasno. Warto o nich pamiętać, szczególnie, jak się jest w kryzysie. To że się cierpi, to jedna sprawa. A druga – co z tym zrobimy. Znacznie lepszy niż radykalny środek w postaci liny/tabletek/inne sposób na stany depresyjne to udanie się do specjalisty. Nie randomowego, oczywiście. Poszukiwanie psychologa może zająć nam wiele czasu, bo nie każda osoba będzie nam odpowiadać. Ale trop, który polecam to Centrum Kryzysowe. I powiem tak: u mnie metoda zadziałała.
Choć „Agafe” nie jest o moim osobistym życiu, to te słowa musiały tam paść.
Dla mnie jest to pewnego rodzaju studium cierpienia i wychodzenia z traumy.
– (…) książkę czyta się jak szkic, projekt powieści – czytam w recenzji na „Kobiece rozmówki przy herbacie”. – (…) Brakuje tu opisów przeżyć wewnętrznych.
Moja odpowiedź? Nie dalibyście rady przebrnąć przez 2 megabajty tekstu (czystego, w .txt!), gdzie przez 2/3 jest dosadne cierpienie. Nie gadanie „on mnie nie kocha, cierpiem”, ale poważne, refleksyjne i terapeutyczne wywalanie cierpienia. Dotyczy to zarówno Agafe, jak i Likame. Dwóm przyjaciółkom, które muszą i siebie, i sytuację na światach ogarnąć.
Zresztą, to miała być powieść fantasy, a nie powieść psychologiczna.
Więc są smoki, jest magia i dziwnie chaotyczny Kram, którego nazwa oddaje wszystko.
Mnie osobiście powieść się bardzo szybko czytała i bardzo mi się spodobała. Nie, nie dlatego, że jestem autorką, bo za czytanie wzięłam się po takim czasie, by nabrać dużego dystansu do treści. Uważam po prostu to za dobrą, wciągającą książkę. Taką bardzo o przyjaźni. Taką bardzo o tym, że nie można się poddawać.
A skoro już o tym mowa…
„Agafe” możecie bezpośrednio u mnie kupić lub na http://samowydawcy.pl/agafe-a-jursza :). Zapraszam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *